Forum.Gomoku.pl Strona Główna Forum.Gomoku.pl
Forum Polskiego Stowarzyszenia Gomoku, Renju i Pente

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Turnieje gomoku w Europie
Autor Wiadomość
zukole 

Dołączył: 04 Paź 2004
Posty: 4137
Skąd: Polska
Wysłany: 2019-12-24, 23:58   

Turniej we Lwowie odbędzie się w dniach 28-29 marca.

Dla użytkowników Facebooka Oleg założył grupę poświęconą turniejowi.
 
 
Chaosu 


Dołączył: 28 Kwi 2004
Posty: 1216
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-01-20, 23:32   

. . .Jeśli ktoś się zastanawia nad turniejem we Lwowie, to ostatni moment żeby kupić bilety lotnicze w dobrej cenie.
_________________
now back to the Gene Krupa syncopated style
 
 
 
Peaceman 


Dołączył: 22 Mar 2005
Posty: 301
Skąd: Syreni Gród
Wysłany: 2020-02-29, 22:03   

Kto jeszcze wpada na turniej do Lwowa? Będzie kilku Czechów, kilku Polaków oraz kilku Ukraińców. Kto wie, może paru Węgrów się pojawi. Jak tam Rzeszów? Dość blisko do Lwowa. Loty z Warszawy i Gdańska też jeszcze niedrogo.
_________________
Peace&Love
 
 
 
Usiek 
Prezes



Dołączył: 25 Sie 2011
Posty: 523
Skąd: Radziejowice
Wysłany: 2020-03-23, 12:43   

Ze względu na pandemię koronawirusa turniej we Lwowie został odłożony w czasie. Dam znać, gdy tylko pojawi się informacja o nowym terminie.
 
 
zukole 

Dołączył: 04 Paź 2004
Posty: 4137
Skąd: Polska
Wysłany: 2021-08-06, 19:00   

W dniach 18-19 września odbędą się w Pradze turnieje Gomoku.

Blitz w sobotę - 12 rund 5+2 oraz dwudniowy turniej główny 8 rund 40+5.
 
 
angst 
Członek Zarządu
Kapitan IRP

Dołączył: 28 Kwi 2004
Posty: 4957
Skąd: Płock
Wysłany: 2021-09-26, 11:51   

Wszyscy pewnie zdążyliśmy niestety odzwyczaić się mniej lub bardziej od turniejów "na żywo", niemniej jednak na szczęście pojawiają się pojedyncze próby powrotu do normalności, do których na pewno należy zaliczyć zorganizowane w tym roku przez Czechów odpowiednio Czech Open i Deskohrani. Na pierwszym z tych eventów z różnych względów nie mogłem się pojawić, ale mocno nastawiałem się na podróż do Pragi, aby przypomnieć sobie atmosferę turniejową, grę na gobanie, a także (a może przede wszystkim) po długim czasie spotkać z przedstawicielami naszej społeczności. Zdaję sobie sprawę, że aktualnie mało osób odwiedza nasze Forum, ale nie wydało mi się to wystarczającym argumentem, aby nie sporządzić tradycyjnej krótkiej relacji z turniejowego weekendu.

Cała impreza zaczęła się dla mnie w piątek rano od pakowania i domykania bieżących spraw, aby zgodnie z planem wyruszyć do Pragi. Oczywiście de facto można założyć, że same przygotowania wystartowały dużo wcześniej (zaplanowanie urlopu, ułożenie na ile możliwe spraw domowych, znalezienie i rezerwacja hotelu oraz parkingu, etc.).

Jako, że zainteresowanie wspólną wyprawą zgłosił tylko Usiek, po drodze odwiedziłem Łódź, z której podróżowaliśmy już wspólnie z Łukaszem, jak to bywało też w latach ubiegłych. O dziwo prawie się nie spóźniłem, a delikatne problemy czasowe wyniknęły z próby pozyskania koron jeszcze w Płocku udaremnionej przez dwie klientki kantoru, które wymieniały sporo banknotów i chyba z kg (sic!) drobnych monet na jakąś walutę, przez co ostatecznie wyjechałem później niż planowałem.

Sama podróż przebiegała w zasadzie bez większych komplikacji. Staliśmy się wraz z Uśkiem wielokrotnymi milionerami, umilając sobie podróż quizem telefonicznym, który musiał zastąpić dotychczasową aplikację (bodajże nieaktywna) i odpowiadając na liczne pytania z różnych dziedzin (swoją drogą, czy wiecie może, ile czeka się na przelew tych nagród? bo do tej pory nic nie dotarło na konto :roll: :P ).

Na miejsce dotarliśmy wyjątkowo wcześnie, co nawet umożliwiło niezłe przetarcie przed turniejem, czyli grę w piątkowym Meijinie. Łukasz próbował mi podpowiadać od czasu do czasu, ale widać było, że jest zmęczony podróżą i na szczęście udało mi się dyplomatycznie trzymać swoich własnych pomysłów na grę ;) Natomiast osiągnięte wyniki zdawały się sugerować, że nie jest źle z formą. Wiadomo jednak, że gra na Kurniku niespecjalnie przekłada się na dyspozycję na żywo.

Na miejsce turniejowe (znane już z wcześniejszych edycji Deskohrani gimnazjum) dotarliśmy o dziwo również punktualnie (przydał się naprawdę zarezerwowany wcześnie parking blisko szkoły - gdyby ktoś potrzebował podpowiedzi w tym zakresie, to dam znać odrębnie). Niestety potwierdziły się obawy dotyczące frekwencji - do turnieju zapisało się tylko 7 osób, pomimo iż spodziewaliśmy się kilku niespodzianek w postaci dołączenia niezapisanych osób. Różne przyczyny losowe (imprezy rodzinne, choroby, itp.) przedstawione były jako powód tej sytuacji, ale wiadomo, że tego typu czynniki to jedna rzecz, a inna to realne zainteresowanie przybyciem, dodatkowo zapewne nieco "zainfekowane" (nomen omen) sytuacją pandemiczną (tu trzeba zaznaczyć profesjonalne podejście Organizatorów, tj. sprawdzenie paszportów szczepionkowych na wejściu, dostępne środki do dezynfekcji i wymóg maseczek w miejscach wspólnych - tylko za wyjątkiem samej sali do gry).

Z jednej strony 7 osób oznaczało krótszy turniej (6 gier + BYE na dystansie 7 rund), a z drugiej spodziewać się można było trudnych gier, jako że nie zgłosił się nikt przypadkowy. Wspomniałem nawet Uśkowi, że przy takiej obsadzie nie mogę wykluczyć nawet scenariusza, w którym przegram wszystkie gry (chociaż oczywiście jak zawsze liczyłem na więcej).

Zawody rozpocząłem od gry z Cerokiem. Nie była to zbyt dobra partia na rozgrzewkę. Dołożyłem do rozpoczęcia przeciwnika może nieco zaskakująco, ale po doprowadzeniu do relatywnie wyrównanej pozycji w jednym momencie zbyt optymistycznie potraktowałem pozycję na planszy i później pomimo rozpaczliwych prób szukania obrony/kontry musiałem uznać wyższość rywala.

W kolejnej rundzie rywalizowałem z Gregim. Chwilę się zastanawiałem nad rozpoczęciem, ale zdając sobie sprawę, że byłoby dość niezręcznie zacząć inaczej z jednym z większych fanów mojego debiutu :P , postawiłem na wypróbowane rozwiązanie. Wszystko byłoby być może dobrze, gdyby nie zbyt szybkie zagranie (próby) VCF-a, kiedy w trakcie zauważyłem pominięty wcześniej w pobieżnej analizie cut. To oczywiście zwykle nie kończy się dobrze i tak też było tym razem. Próbowałem jeszcze wyrównać pozycję, ale bez skutku.

W ostatniej zaplanowanej na sobotę rundzie moim przeciwnikiem w ramach polskich derby był Usiek. W końcu miałem wrażenie, że koncentracja była na odpowiednim poziomie, a w każdym razie grałem na tyle dobrze, że powstrzymałem ataki Łukasza, doprowadzając ostatecznie, po dość ciekawej partii, do remisu. Plan minimum (uniknięcie kompletu porażek :roll: ) został osiągnięty, choć jednocześnie wiedziałem, że na walkę o czołowe miejsca jest już raczej za późno.

To nie był jednak koniec zmagań tego dnia, jako że na jego drugą część zaplanowany był turniej blitz. Tym razem frekwencja była ciut lepsza, jako że pojawił się zgodnie z wcześniejszą deklaracją Bano, a także debiutant w turniejach na żywo - Martin. Oznaczało to, iż rozegranych zostanie tym razem 9 rund (osiem gier + BYE). Czas 5+2 wydaje się rozsądnym kompromisem standardów gier szybkich z grą na gobanie (chociaż moim zdaniem jeszcze jedna sekunda za ruch pozwalałaby na uniknięcie nerwowego stawiania kamieni, co czasem mocno zakłócało przejrzystość sytuacji na planszy).

Gra przebiegała dość szybko. Przyznam, że nie mam pewności co do kolejności gier, jak i szczegółów poszczególnych partii, zatem ograniczę się tu do ogólnego podsumowania turnieju. Chyba jeszcze bardziej niż w grach głównych widać było, że są to pojedynki relatywnie wyrównane, gdzie pojedyncze błędy, często wywołane tykającym zegarem decydowały o ostatecznych rozstrzygnięciach i finalnym układzie tabeli. Triumfował Cerok, który przegrał z Peroxidem i Boneslash'em. Natomiast wygrana z Gregi w bezpośrednim pojedynku (i tym samym lepszy Berger) zabezpieczyła pierwsze miejsce. Srebro przypadło Gregiemu, który miał dodatkowo porażkę z Uśkiem, a skład podium uzupełnił Peroxid, który zanotował 3 porażki (w tym z Piggim).

Po 3 porażki mieli także Lukáš i Łukasz, którzy zajęli odpowiednio 4. i 5. miejsce. Tu trzeba zaznaczyć, że Usiek przegrał ostatnie swoje partie i był naprawdę blisko od końcowego triumfu. 6. miejsce zajął Bano, z którym udało mi się zremisować, dzięki czemu (i zwycięstwom z Piggim oraz Martinem) uplasowałem się na 7. pozycji. Z kolei zawodnicy, których pokonałem zajęli odpowiednio 8. i 9. miejsce.

Po krótkiej ceremonii zakończenia blitza udaliśmy się szukać miejsca na wspólny posiłek i odpoczynek po turniejowych zmaganiach. Ostatecznie trafiliśmy do sympatycznego lokalu, w którym przy okazji mogliśmy obejrzeć zmagania polskich siatkarzy (niestety nieskuteczne) w meczu półfinałowym ze Słowenią. Usiek zdecydował się na skorzystanie z innych opcji żywieniowych i dołączył do nas nieco później, ale zdążył jeszcze wesprzeć naszych rodaków żywiołowym dopingiem (wraz ze mną i Gregim). Po zakończonym meczu i spożytym posiłku umilaliśmy sobie czas rozmowami, raczyliśmy się różnymi trunkami i rozgrywaliśmy na tablecie gry na minutę na Kurniku. Ja i Boneslash zdążyliśmy nawet zagrać w sobotnim turnieju na Piskvorkach :)

W tym miejscu chciałbym się odnieść do nagrań, które podobnież pojawiły się w przestrzeni internetowej. Z zastrzeżeniem starej zasady, że to co było na turnieju pozostaje na turnieju, należy zauważyć, że nie jest wprost jednoznaczne, kto dokładnie jest na tych nagraniach, kiedy zostały nagrane i w jakich okolicznościach :P Zakładając jednak ich autentyczność należy podkreślić, że przedstawiają wyłącznie wycinek z kilkugodzinnego spotkania, co więcej było to spotkanie nieoficjalne, w gronie dobrych znajomych, z typową dla tego typu zgromadzeń luźną i przyjazną atmosferą. Mając to na uwadze, jak i fakt, że nasz Prezes był po ciężkich zmaganiach turniejowych, rozczarowany ostatnimi rundami blitza, a także wynikiem meczu naszych siatkarzy, łączenie różnych żywiołowych reakcji z napojami wyskokowymi wydaje się mocno na wyrost :P (inna sprawa, że jak każda osoba dorosła Usiek miałby pełne prawo do raczenia się w tych okolicznościach tradycyjnym czeskim trunkiem (nie potwierdzam przy tym wcale, że tak właśnie było ;) ), co byłoby również uzasadnione z perspektywy oddania w należyty sposób szacunku naszym gospodarzom. Wróciliśmy natomiast do hotelu o bardzo przyzwoitej porze, aby w należytej dyspozycji przystąpić do kolejnego dnia zawodów!

W niedzielę zaczynałem od BYE'a, zatem podrzuciłem Łukasza do gimnazjum i wykorzystałem czas wolny na małe zakupy, aby zabezpieczyć pamiątki z podróży i nie wracać do domu z pustymi rękoma (no na medale nie było już co liczyć ;) ).

W 5. rundzie spotkałem się z Piggim. Spodziewałem się trudnej gry, bo pomimo mojego dużo większego doświadczenia toczymy zawsze wyrównane boje on-line i wiedziałem, że każdy najmniejszy błąd może się źle dla mnie skończyć. Tym razem jednak grałem wystarczająco poprawnie, znalazłem kontrujący i jednocześnie kończący w zasadzie grę ruch, nie popsułem i zdobyłem pierwszy punkt w turnieju za zwycięstwo.

W następnej rundzie zagrałem chyba najsłabszą partię w całym turnieju. Zła dostawka, za szybkie ruchy na początku i pozostało mi tylko rozpaczliwe przedłużanie agonii przy dobrej grze Boneslash'a, który bezwzględnie wykorzystał moje błędy.

Przed ostatnią kolejką było dość gęsto w tabeli i de facto wszystko mogło się zdarzyć. Czesi długo analizowali możliwe rozstrzygnięcia i konkluzja była taka, że muszę wygrać z Peroxidem :) Ponieważ nie chciałem rozczarować fana mojego rozpoczęcia, czyli Gregiego, potraktowałem sprawę poważnie i grałem na odpowiednim poziomie koncentracji ;) Natomiast mówiąc już poważnie, faktycznie bardzo dobrze mi się grało, reagowałem chyba odpowiednio na różne pułapki Štěpána, a w momencie, kiedy poczułem szansę, wyprowadziłem kluczowy atak kontrujący, którego nie zepsułem (trzeba tu przyznać, że całą końcówkę grałem ze sporą przewagą czasową). Niespodzianka stała się faktem, trochę osłodziła moją średnią postawę we wcześniejszych grach, a jeszcze skorzystali Gregi i Usiek, którzy dzięki temu wynikowi zajęli odpowiednio 1. i 3. miejsce. Rozdzielił ich właśnie Peroxid, który ogólnie miał bardzo dobry turniej (podium również w blitzu). Gratulacje dla wszystkich medalistów! :) Dla mnie wynik też nie był bez znaczenia, bo oprócz Piggiego przeskoczyłem w tabeli także Ceroka, zajmując ostatecznie 5. miejsce, które nie było na pewno szczytem marzeń, ale jednocześnie chyba dobrze oddało aktualne możliwości (jak pewnie każda pozycja poza podium).

Zaraz po turnieju udaliśmy się w podróż powrotną, która nie przebiegała tak dobrze jak trasa do Pragi, jako że parę razy pomyliliśmy trasę, a dodatkowo podwiozłem Uśka bezpośrednio do domu. Ostatecznie zameldowałem się u siebie około 03:00, co potwierdziło słuszność zabezpieczenia urlopu na poniedziałek :)

Podsumowując, cieszę się bardzo, że po kilkunastu miesiącach udało się pojawić ponownie na turnieju na żywo. Nic nie zastąpi atmosfery gier na planszy i możliwości bezpośredniego spotkania z rywalami, ale też jednocześnie przyjaciółmi ze świata "five in a row", a sam ten fakt przeważa nad jakością gier i osiągniętym wynikiem. W tym miejscu należy podziękować naszym czeskim kolegom za tradycyjnie dobrą organizację, pomimo ciężkich pandemicznych czasów! :) Przy okazji chciałbym też podziękować za wygrany w jednym z cykli na Piskvorkach gratisowy udział w zawodach, który odebrałem właśnie przy okazji Deskohrani :)

Do zobaczenia na kolejnych turniejach, oby także w Polsce! :)

Pozdrawiam

Angst
  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group